niedziela, 12 września 2010

Dzień dobry, cześć i czołem :-)

Mhug life to mój drugi blog, który w założeniu ma być prowadzony regularnie. Jakkolwiek ten jednak będzie tematyczny, co znacząco różni go od swojego poprzednika, bo tam było cokolwiek, różnej zresztą jakości.

Mhug life to będzie, jak sama nazwa wskazuje, blog o kubkach. Mojej kolekcji kubków, konkretnie. Będę tu wrzucał zdjęcia moich kubków wraz z ich historią.

Bo ludzie mają różne zajawki. Jedni lubią zbierać jednorazowe saszetki z cukrem, inni kupować zbyt wiele par butów, jeszcze inni zbierają znaczki, a ja nigdy nie mogę się oprzeć fajnym kubkom. Całej reszcie rzeczy, które mi się podobają, zresztą też, ale tu akurat pokażę kubki.

Paradoksalnie nie mam żadnych zdjęć fajnych, więc poleci na pierwszy ogień to, co mam, czyli jeden z moich ulubionych. Proszę państwa, oto fakof.


Co prawda w akompaniamencie z leksza nieporządku na biurku, ale to nic.

Fakof to jeden z moich ulubionych kubków nie tylko z racji na przekaz, jaki za sobą niesie, ale też na okoliczności nabytku. Otóż byliśmy z Magdaleną wtedy w Krakowie w celu złożenia papierów na studia, to znaczy nie tyle złożenia, co już podpisania umowy i tych tam formalności z początkiem studiowania związanych. Korzystając z okazji i ciepłego, lipcowego wieczoru postanowiliśmy pochodzić sobie tu i ówdzie w celu pochodzenia sobie tu i ówdzie, a Papryk szukał jeszcze koszulki dla Jagi. W ten sposób zawędrowaliśmy na rynek i jakimś sposobem weszliśmy do sklepu z różnymi takimi pamiątko - koszulko - krawato - pieszczocho - portfelami dla dzieci emo i temu podobnych, bo Papryk uznał, że tam będą koszulki. Miał rację, a my sobie z Magdaleną pooglądaliśmy jakieś tam rzeczy ładne, były nawet kartonowe pudła z kasetami starymi jak świat i kolekcją Nagłego Ataku Spawacza całą starą. Nawet nie mieliśmy zamiaru nic kupować, dopóki nie przyszło do płacenia Papryka i jak stanęliśmy z nim przy kasie, to go zobaczyłem i się zakochałem i chociaż niekoniecznie mieliśmy pieniądze, to Magda już wiedziała, że jak go nie kupię, to przez następny miesiąc będę jęczał, że szkoda, że go nie kupiłem. I tak fakof znalazł się w mojej kolekcji. Ja lubię jego, on lubi mnie, a jak mama mnie zapytała, co tam jest napisane i jej odpowiedziałem, to mi powiedziała, że jak będę tak do niej mówił, to mi więcej kawy nie zrobi.

PS.Jaką czcionkę się najlepiej czyta? Tekst justować, czy zostawić rozklekotany?